Good Lood AZS PK lepszy od uczestnika europejskich pucharów. Wygrana dzięki ambicji

Pięknie ułożyła się inauguracja Międzynarodowego Turnieju AZS dla gospodarzy. Good Lood AZS PK Kraków, mimo różnych trudności , pojawiających się przestojów potrafił zwyciężyć SBS Ostrava, czeski klub występujący w rodzimej ekstraklasie, ale też europejskich rozgrywkach EWBL. Pojedynek miał kilku bohaterów. Kapitalne wejście z ławki Aleksandry Owcy, niezmordowana praca Agnieszki Krzywoń, odwaga Natalii Popiół to jedynie pierwsze z brzegu przykłady. Jednak najbardziej trzeba nagrodzić determinację drużyny.

Początek meczu ułożył się dla krakowianek wręcz wyśmienicie. Były znacznie bardziej zdecydowane, przeprowadzały szybsze akcje, a ponadto miały w swoich szeregach Natalię Popiół. 18-letnia podkoszowa odznaczała się  dużą aktywnością i przy okazji skutecznością. Trafiała spod kosza, z dalszych odległości oraz potrafiła świetnie wyczuć moment, kiedy należy zbiegać w stronę obręczy. Wówczas otrzymywała podanie, by zamienić je na kolejne „oczka”. Okazała się być motorem napędowym kolektywu, który jeszcze w pierwszej kwarcie osiągnął prowadzenie 15:3, choć naprzeciwko miał drużynę z czeskiej ekstraklasy.

Oprócz wywodzącej się z Nowego Sącza zawodniczki, sporo pożytecznej pracy wykonywała Katsiaryna Pratasevich. Pozornie mało widoczna, wiedziała gdzie się ustawić. Gdy tylko otrzymała podanie, oddawała rzut. Słusznie, bo w ten sposób przewaga systematycznie wzrastała.

Wysokie koleżanki wsparły Agnieszka Krzywoń i Kamila Ciężadło. Niemniej, pochwały kierowano w stronę całego zespołu, który na tym etapie wykazywał się ogromnym zdyscyplinowaniem. W defensywie nie odpuszczał, efektem czego rywal pozostawał bezradny. Często popełniał błędy, nie umiał wynaleźć sobie czystych pozycji strzeleckich, czym powodował jedynie większe nerwy u swojego sztabu szkoleniowego.

Jednak w pewnym momencie uczestnik międzynarodowych rozgrywek EWBL musiał się przebudzić. Słowa reprymendy i świadomość kiepskiego położenia sprawiły, że wydobył z siebie znacznie więcej sportowej agresji. Nie grał może od razu pięknie, ale stwarzał więcej problemów. Powiększanie ogólnego dorobku gospodyniom nie przychodziło tak łatwo. Ponadto, koszykarki lepiej podawały. Szybciej niż pierwotnie. Najpierw szukały szans wchodząc pod kosz, potem postawiły na dystans, gdzie niektórzy gracze czuli się wręcz wybornie.

W drugiej partii Czeszki chciały kontynuować passę. Różnica dzieląca oba kluby topniała i miejscowe ewidentnie przeżywały trudniejsze chwile. Musiały się spróbować odnaleźć w takich realiach i sprostać niekoniecznie sprzyjającym okolicznościom. Zresztą, jak na ekstraklasowicza przystało, SBS Ostrava twardo walczył o każdy centymetr przestrzeni .

Talizmanem w szeregach naszej ekipy okazała się Aleksandra Owca. Dosłownie sekundy po wejściu na boisko zanotowała celną „trójkę” dając sygnał, że nie można się poddawać. Niedługo później powtórzyła ten wyczyn, nie dając konkurentowi znacznie uciec. W tym fragmencie odznaczał się lepszą efektywnością, tyle że Good Lood AZS PK ma w zanadrzu plan awaryjny. Owcę uzupełniła Agnieszka Krzywoń, wszechstronna skrzydłowa radząca sobie w każdej sytuacji, nawet kryzysowej. Manewry jakie prezentowała w rejonach tablicy wzbudzały słuszny podziw. Dzięki temu do przerwy cieszyła się z wyniku 37:34

Rękę na pulsie trzeba było trzymać cały czas. Po  zmianie stron do głosu coraz mocniej dochodziły sąsiadki zza południowej granicy. Charakteryzowały się regularnością, kolekcjonowały cenne zbiórki w ataku i zadawały się jechać we właściwym kierunku, jeżeli myślały o zwycięstwie. Polska drużyna musiała zareagować, żeby nie wpaść w pułapkę.

Z pomocą przyszła, a jakże, Aleksandra Owca. Gdy przeciwnik posiadał 7 „oczek” zaliczki, obwodowa wymusiła faul niesportowy. Następnie popisała się „trójką” i w krakowskich szeregach ogień waleczności rozbłysnął jaśniej niż Znicz Olimpijski podczas ostatnich Igrzysk Olimpijskich.  Na czoło, Good Lood AZS PK ponownie wyprowadziła Anna Krawiec. Dodatkowo, kawał pożytecznej roboty wykonała zmienniczka, Katarzyna Pasek, angażując się w bitwę o górne piłki.

Mimo pojawiających się przestojów, straty siedmiu punktów z rzędu na starcie decydującej batalii, organizator Międzynarodowego Turnieju AZS postawił na swoim. Pokazał waleczność i poświęcenie, które zaprowadziło go do triumfu. O dowody tego specjalnie nie proszono. Kinga Banach w bezpośrednim starciu wykrzesała z siebie tyle siły, że oponentka w mgnieniu oka znalazła się przynajmniej 6 metrów dalej. Agata Rafałowicz dokończyła występ z opatrzonym łukiem brwiowym, zaś wydawałoby się eksploatowana do granic Krzywoń, niczym lider postawiła kropkę nad i. Poniesionego trudu nie zniweczono. W końcowych minutach zachowano zimną krew i finalnie wynik brzmiał 64:59.

Good Lood AZS PK Kraków – SBS Ostrava 64:59 (18:10, 19:24, 13:14, 14:11)

Good Lood: Popiół 14, Krzywoń 14, Owca 10, Wilk 6, Rafałowicz 5, Pratasevich 4, Ciężadło 4, Homoncik 3, Krawiec 2, Malinowska 2.

SBS Ostrava: Corda 13, Kubickova 11, Hadacova 10, Raskova 8, Savickaite 7, Pavlicova 3, Vymazalova 3, Kopecka 2, Miklikova 2.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.