Klaudia Niedźwiedzka: Mam nadzieję, że będę mogła pomóc Politechnice

Wakacje dla sportowca nie są długie. W Mistrzostwach Europy do lat 20 polskie koszykarki z doskonale nam znaną Klaudią Niedźwiedzką w składzie dzielnie walczyły o każdy punkt i mimo wielu przeciwności zagwarantowały sobie pozostanie w Dywizji A, czyli wśród najlepszych ekip Europy. AZS Politechnika Korona Kraków miała w tym swój udział.

Sam występ na europejskim czempionacie to już spore wyzwanie. Trudno szukać tzw. łatwiejszych przeciwników, a konieczność gry praktycznie dzień po dniu sprawia, że zmęczenie powoli się kumuluje. Reprezentacja Polski w swojej grupie pokonała Chorwację 87:84, natomiast uległa Łotwie 62:70 i gospodyniom, Węgierkom 36:56. To sprawiło, że w następnej fazie mierzyła się z Portugalią. Tam, jeszcze do przerwy rywalizacja miała wyrównany charakter, lecz później przeważały przeciwniczki zwyciężając 61:46.

Wówczas stało się jasne, że biało-czerwonym przyjdzie zagrać ze Słowenią, a od wyniku zależało utrzymanie w dywizji A. – Prawdą jest, że myślałyśmy o wejściu do czołowej „ósemki”, jednak niestety nie udało się pokonać Portugalii. Mimo tego nie spuściłyśmy głów. Wiedziałyśmy, że przed nami ostatnia szansa na pozostanie w dywizji A. Stąd, rzuciłyśmy wszystkie siły na boisko i osiągnęłyśmy cel wygrywając po dogrywce 81:77 – opowiada Klaudia Niedźwiedzka, związana również z AZS Politechniką Koroną.
Ambitne podejście całej drużyny należy chwalić. Niemniej, czasami scenariusz przybiera różną formę, dlatego warto docenić również fakt cennego sukcesu osiągniętego nad Słowenią. – Nie jechałyśmy tylko po to, żeby się utrzymać. Gdybyśmy weszły do wspominanej „ósemki” chciałybyśmy bić się o więcej, lecz raz się wygrywa, a innym razem przegrywa. Cóż, najważniejsze jest utrzymanie – podkreśla.

Po naszej kadrze dało się zauważyć zmęczenie. Szczególnie drugie połowy większości spotkań nie wyglądały perfekcyjnie, dlatego w konfrontacji z bałkańskim kolektywem istniały uzasadnione obawy, że ewentualny triumf przejdzie koło nosa. Szczęśliwie, stało się inaczej. – Życie sportowca nie jest łatwe. Jednak… coś za coś – dodaje.

Mimo woli, oprócz odpoczynku myśli się także o nadchodzącym sezonie. Krakowska Politechnika Korona przystąpi do rozgrywek 1. ligi i znów spróbuje zaprezentować to, do czego przyzwyczaiła, czyli pełną energii oraz spontaniczności koszykówkę. Czy razem z Klaudią Niedźwiedzką? – Jak najbardziej istnieje taka szansa. Mam nadzieję, że się uda i pomogę Politechnice osiągnąć możliwie najwyższy cel – mówi z optymizmem mierząca 187 cm wzrostu obwodowa.

W poprzednich miesiącach miała wysoko zawieszoną poprzeczkę. Przechodząc do krakowskiej Wisły wiedziała z jakim wyzwaniem musi się zmierzyć i śmiało należy stwierdzić, że ten czas dał jej wiele. – Dokładnie tak uważam. Każdy trening, każda minuta na parkiecie przyniosła coś dobrego. Miałam okazję indywidualnie pracować z trenerem Krzysztofem Szewczykiem i sądzę, że zrobiłam pewien postęp. Zresztą może o tym świadczyć przedłużenie kontraktu – stwierdza.

Teraz nadejdzie chwila, żeby zregenerować siły, co jest konieczne, żeby potem znów wejść na wysokie obroty. To zadanie, wobec coraz bardziej napiętego terminarza w wielu dyscyplinach sportu, ma charakter przynajmniej tak samo istotny, jak mnóstwo innych, powiązanych z wysiłkiem fizycznym. – Właściwie pierwszym celem jest odpoczynek. W dalszej kolejności znowu walka. O każdą minutę spędzoną w grze – kończy.

Zdjęcie: http://www.fiba.basketball/europe/u20women/2018

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.