Niesamowite emocje na zakończenie sezonu

Środowe spotkanie zgromadziło fantastyczną, dużą publikę. Przyniosło sportowych emocji więcej niż niekiedy kilka meczów. Good Lood AZS P K Kraków zaliczył świetną pierwszą połowę. Później do głosu doszły rywalki, ale gospodynie za sprawą nieprawdopodobnie zdeterminowanej do osiągnięcia sukcesu Natalii Popiół i walczącej na każdym centymetrze boiska Agnieszki Krzywoń wyrównały stan rywalizacji. Niemniej, ostatnia akcja, jak się okazało, należała go rywalek. Natalia Klimek nie pomyliła się z półdystansu zapewniając swojemu zespołowi awans do półfinału. Dla naszego zespołu oznacza to zakończenie sezonu ligowego.

Nasze koszykarki rozpoczęły spotkanie odpowiednio skoncentrowane. Nie pozwalały sobie na nonszalanckie zagrania i w przeciągu paru minut uzyskały kilkupunktową przewagę. Duża w tym zasługa Agnieszki Krzywoń, która doświadczeniem przewyższała wszystkie zawodniczki będące na boisku. Umiała zaskoczyć zbiegnięciem w stronę kosza, jak i rzutem z dystansu. Pod tablicami z kolei mnóstwo pożytecznej pracy wykonywała Anna Krawiec, dla której nie było straconych piłek. Podobnie zresztą było w przypadku Katsiaryny Pratasevich. W rozegraniu zaś nie do przecenienia okazała się rola Kamili Ciężadło. To sprawiło, że Good Lood AZS P K Kraków prowadził pod koniec pierwszej kwarty 21:10. Goście jeszcze odpowiedzieli, lecz nie zdołali nawiązać wyrównanej rywalizacji.

To stało się na moment w drugiej kwarcie. SMS PZKosz Łomianki zmniejszył straty do dwóch „oczek” i miejscowe dostały sygnał ostrzegawczy. Ważne, że potrafiły odpowiednio zareagować. Niezwykle ważne trafienie za trzy zaliczyła Alicja Grabska. Jej wyczyn powtórzyła Agata Rafałowicz, a świetne zbiegnięcia pod kosz prezentowała Natalia Popiół. Dzięki temu gospodynie ponownie zaznaczyły, że cechuje je prawdziwa koszykarska klasa. Wynik 30:19 mówił za siebie. Jeszcze przed przerwą przyjezdne znów zerwały się do ataku, co zbiegło się równocześnie z trochę zbyt swobodną grą krakowianek. Tym samym, po dwóch kwartach wygrywały one 35:28. Musiały mieć się na baczności.

Niestety po zmianie stron nastąpił bardzo groźny przestój. Przeciwniczki zdobyły 13 punktów pod rząd i znalazły się na czele. Parę udanych prób z daleka, brak pomyłek z bliskiej odległości i dość ospała postawa kolektywu spod Wawelu dosłownie odwróciła bieg rywalizacji. Impas przerwała dopiero Krzywoń, jednak potrzebowano wsparcia i konsekwencji. Z pomocą przyszła Karolina Wilk, przymierzając zza łuku. Po tym wyczynie rezultat wskazywał wartości 42:43. W następnej kolejności do tego grona dołączyła Popiół. W ten sposób, mimo niezłej postawy rywala, ekipa ze stolicy Małopolski nie pozwoliła mu na ucieczkę. Przed decydującą batalią przegrywała tylko 49:52.

W jej szeregach nieprawdopodobnie starała się Popiół. Momentami jakby rozgrywała swój własny mecz, w którym jedynie ona znała scenariusz tego, co może się wydarzyć. To trzymało drużynę przy szansie odniesienia zwycięstwa, niemniej to konkurent znajdował się w korzystniejszym położeniu. Cztery minuty przed końcem szczycił się prowadzeniem 65:59. Niespełna 2 minuty później było to już 68:61 i właśnie wtedy zza linii 6, 75 m nie pomyliła się Wilk. Wkrótce, na skutek umiejętnego wymuszania przewinień, krakowskie koszykarki co chwilę stawały na linii rzutów osobistych doprowadzając do wyrównania 68:68. Dokładnie 25,6 sekund przed syreną piłka była w posiadaniu oponenta, a o przerwę poprosił trener Wojciech Downar Zapolski. Akcję do przeprowadzenia dostała Natalia Klimek i przymierzyła z półdystansu. To były dwa punkty, które zaważyły na losach pojedynku. Krakowskie zawodniczki nie zdążyły już odpowiedzieć.

Good Lood AZS P K Kraków – SMS PZKosz I Łomianki 68:70 (21:14, 14:14, 14:24, 19:18)

Good Lood AZS: Popiół 17, Krzywoń 14, Wilk 11, Rafałowicz 10, Grabska 8, Ciężadło 2, Krawiec 2, Banach 2, Pratasevich 2, Owca 0, Homoncik 0.

SMS PZKosz: Klimek 22, Pszczolarska 10, Ustowska 10, Bazan 7, Banaszak 7, Grzenkowicz 6, Wińkowska 4, Kowalska 2, Banucha 2, Szulc 0.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.