Spotkanie z poznaniankami, które jawiły się niczym bardzo trudny i niewygodny przeciwnik od początku było pełne napięcia. Nie da się ukryć, że szybciej swój rytm złapały właśnie przyjezdne. Swobodniej dochodziły do pozycji rzutowych, a przy braku mocnego nacisku ze strony obrończyń, umieszczały piłkę w koszu.
Gospodyniom pomogły rzuty za trzy. Po sprytnych odrzuceniach na obwód, autorstwa m in. Agnieszki Krzywoń, trafiały Aleksandra Owca i Kamila Ciężadło. Tę grupę uzupełniła wprowadzona z ławki Alicja Grabska, dzięki czemu osiągnięto prowadzenie 12:10. Przyczyniła się do tego także poprawniejsza defensywa. Nasz zespół postanowił wywrzeć większą presję, efektem czego nawet dynamika konkurentek nie wystarczała, żeby utrzymać tak wysoką skuteczność. Zresztą coraz częściej pojawiające się straty im nie pomagały.
Good Lood AZS P K Kraków spisywał się więcej niż pozytywnie. Zagrania, jak to, do zbiegającej pod kosz Katsiaryny Pratasevich, bądź kontry Grabskiej naprawdę się podobały, a dodatkowo trzeba pamiętać, że drużyna rzadko myliła się przy próbach z dystansu. Wymieniane Owca i Ciężadło pod tym względem zachowywały się profesorsko. Nie dziwił zatem wynik 24:13, widniejący na tablicy świetlnej w połowie drugiej kwarty.
Potem przyszedł sygnał ostrzegawczy. Dwa podania, ostatecznie bez adresata i tyle samo celnych rzutów z dystansu ENEI AZS II Poznań zmniejszyło dystans, pokazując jednocześnie, że non stop należy grać niezwykle czujnie. Ekipa z Wielkopolski, co prawda dysponująca młodym składem, charakteryzuje się, bowiem dużym doświadczeniem poszczególnych koszykarek wyniesionym z młodzieżowych reprezentacji Polski. To nigdy nie pozostaje bez znaczenia. I cały kolektyw należy nagrodzić za postawę, ponieważ wykorzystał przestój w sposób niepodważalny. Długą przerwę spędził przegrywając tylko 26:29.
Po zmianie stron w szeregi miejscowych znów wstąpiła większa konsekwencja. Ponownie twardsza obrona, fakt, że w rolę egzekutora wcieliła się wszechstronna Pratasevich i przede wszystkim zdecydowanie pozwoliło na pewien fragment zdominować boiskowe wydarzenia. Rywalki zbyt sporadycznie udanie kończyły swoje akcje. Owszem, starały się czymś zaskoczyć, jednak zazwyczaj ich dążenia nie przynosiły zamierzonego rezultatu. Wzrastała natomiast liczba zbiórek u naszych zawodniczek. W tym elemencie dobrze czuła się choćby Natalia Popiół, zapoczątkowując sporo ataków.
Najważniejsza ze statystyk wskazywała wartości 43:30. Klub spod Wawelu dostrzegał powody, by czuć satysfakcję lecz mając w tyle głowy wydarzenia z poprzednich odsłon i niektórych meczów powinien szczególnie brać pod uwagę to, że nie można się zatrzymać ani na chwilę.
Na starcie ostatniej kwarty wygrywał 51:41, po efektownym manewrze w okolicy kosza Popiół. Wkrótce, przypomniała o sobie Krzywoń, tradycyjnie sprawiająca problemy oponentowi praktycznie w każdym calu. Czy przyszło jej wypełniać zadania podkoszowej, czy podejmowała rywalizację „1 na 1” niczym obwodowa, okazywała się po prostu lepsza.
Krakowianki dostały wiatru w żagle. Równocześnie, kilka postaci brało na siebie ciężar odpowiedzialności. Pomoc gwarantowała Grabska, nie myląc się w ważnych momentach. Swoje „trzy grosze” dokładała Ciężadło, odnajdując się w szybkich przejściach do ofensywy. Zza linii 6, 75 m nie myliła się Rafałowicz. Taki zespół niezwykle ciężko powstrzymać, bowiem zagrożenie nadchodziło zewsząd. A goście, już przy narastającym zmęczeniu, nie dawali rady punktować w przewadze.
Good Lood AZS P K Kraków – ENEA AZS II Poznań 67:51



















Dodaj komentarz