AZS Politechnika pokonuje spadkowicza z Ekstraklasy

Rozpoczęcie drugiej rundy play-off dla krakowskich koszykarek! W spotkaniu z niezwykle wymagającym przeciwnikiem, AZS-em Uniwersytet Gdański wynik do samego końca pozostawał kwestią otwartą, ale ostatecznie to podopieczne trenera Wojciecha Downar-Zapolskiego wygrały 64:61.
Ten występ pokazał wiele ważnych rzeczy, a jednocześnie stanowił dużą próbę charakteru. Naprzeciwko stanęła drużyna, która jeszcze w poprzednim sezonie rywalizowała na poziomie Ekstraklasy, a wiele zawodniczek zbierało tam bardzo cenne doświadczenie.
Już początek pokazał, że to nie będzie łatwy mecz. Gdańszczanki szybko objęły prowadzenie 9:2 trafiając z półdystansu oraz zza łuku. Nasze zawodniczki potrzebowały czasu żeby odnaleźć swój rytm i rozeznać na jaką rywalizację mają się przygotować.
Wkrótce zaczęły dochodzić do głosu, choć wciąż kłopot sprawiały podkoszowe konkurenta, bądź koszykarki zbiegające po linii końcowej. Najważniejszy pozostawał fakt, że na boisku były Agnieszka Krzywoń i Agata Rafałowicz.

One, po raz nasty w sezonie, tworzyły kręgosłup momentami chwiejącego się wieżowca.

Krzywoń zwłaszcza na początku, czyli najlepszym fragmencie w wykonaniu rywala, wykonała nieprawdopodobnie ważną pracę przy zbiórkach. Rafałowicz panowała nad rozegraniem, ustawiała grę zespołu, a i tak największa chwała znajdowała się dopiero przed nią.
Akcje kończyły Małgorzata Zuchora i Alicja Kopiec. Ta druga również zapisała po swojej stronie wiele pozytywnych zagrań, zresztą nie tylko w ofensywie.
Przegonić ekipę z Gdańska udało się w połowie drugiej części. Uaktywniła się Katarzyna Kocaj. Nie miała łatwo w obliczu agresywnie poczynających rywalek, a mimo tego znajdowała drogę do kosza. Oprócz niej jeszcze skrzydła rozwinęła wprowadzona z ławki Magdalena Ruta i do przerwy wynik brzmiał 38:34. Działo się tak też dzięki znacznie lepszej obronie. Na pewno kosztowało to dużo sił, lecz przynosiło efekty.
Tuż po zmianie stron znów świetnie zagrała Ruta, energicznie uciekając od obrończyń, tylko, że potem przyszedł przestój. Gospodynie ratowała wciąż dość przyzwoita defensywa, jednak zanim nadeszła czwarta kwarta to AZS Uniwersytet Gdański prowadził 46:45. Brakowało konsekwencji, pewnie trochę szczęścia i elementu zaskoczenia, niemniej wiara w zwycięstwo nie ustawała.
W ostatniej kwarcie należało wziąć się w garść i podopieczne trenera Wojciecha Downar-Zapolskiego dokładnie tak uczyniły. Piłkę w koszu umieściła nieskuteczna tego dnia Natalia Popiół. Zza łuku przymierzyła Zuchora i AZS Politechnika przejęła inicjatywę. Dodatkowo faule techniczne zostały przyznane trenerowi oraz ławce gości. Atmosfera stawała się coraz bardziej gorąca, a o większej przewadze nie mogło być mowy.
Kluczowe wydarzenia rozegrały się 40 sekund przed końcem. To wtedy Agata Rafałowicz znalazła się niepilnowana z daleka od kosza i podjęła niczym generał – jednoosobową, najważniejszą i skuteczną decyzję. Dopisała na swoje i drużyny konto 3 punkty ustalając jednocześnie rezultat spotkania. Klub z Gdańska nie zdołał już odpowiedzieć, efektem czego w bezpośredniej rywalizacji ekipa spod Wawelu znalazła się na czele: 1-0.
Za triumf wielkie słowa uznania należą się oczywiście całej drużynie, ale też konkretnym osobom, które na sukces zapracowały. Wspominana Krzywoń zgromadziła 11 zbiórek i 8 asyst. Kocaj oprócz zdobycia 12 punktów zebrała 14 piłek. Rafałowicz, poza pamiętnym rzutem, zaliczyła 13 „oczek” i 5 asyst. Najlepszym strzelcem okazała się Małgorzata Zuchora z 15 punktami na koncie.
AZS Politechnika Korona Kraków – AZS Uniwersytet Gdański 64:61 (17:20, 21:14, 7:12, 19:15)
AZS Politechnika: Zuchora 15, Rafałowicz 13 (5 as.), Kocaj 12 (14 zb.), Ruta 11, Popiół 7, Kopiec 4, Krzywoń 2 (11 zb., 8 as.).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.