Derby Krakowa dla AZS Politechniki

Nasze zawodniczki w starciu z Wisłą CanPack Kraków zgotowały sobie i obserwatorom prawdziwy horror. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były aż dwie dogrywki. Przewaga przechodziła z rąk do rąk. Ostatecznie, to AZS Politechnika zwyciężyła 76:71.
Zaczęło się bardzo niepomyślnie. Pierwszą kwartę to Wisła wygrała 18:8. W grze naszego zespołu niewiele się „kleiło”. Dużo niedokładności, strat, niecelnych rzutów nie zwiastowało nic dobrego. Oczywiście braki kadrowe spowodowane kontuzjami robiły swoje, ale mimo wszystko należało zachować koncentrację.
W drugiej kwarcie AZS Politechnika wyglądała już znacznie lepiej. Zafunkcjonowały kontry, które pozwoliły odrobić straty i wyjść na niewielkie prowadzenie. Ważną rolę cały czas spełniała Agnieszka Krzywoń, o której wszechstronności wiedzą już wszyscy. Punkty dorzucały Julia Natkaniec i Alicja Kopiec. Ponadto, ważny rzut za trzy trafiła Wiktoria Filipowska i wynik brzmiał 29:26 dla gości. Wisła cały czas pozostawała groźna, jednak ogólne położenie było już znacznie bardziej korzystne.
Po zmianie stron drużyna Politechniki wreszcie odskoczyła. Wystarczyło kilka składnych akcji i dystans dzielący oba kluby sięgnął 11 „oczek”, do czego wydatnie przyczyniła się Sara Dolenc zdobywając 5 punktów z rzędu.
Zdarzały się jeszcze pewne przestoje, ale gdy na starcie czwartej kwarty zza łuku przymierzyła Wiktoria Filipowska wydawało się, że sprawy zmierzają w dobrą stronę. Jednak nie od dziś wiadomo, iż sport polega na umiejętności wyeliminowania błędów. Gdy te się pojawiają, scenariusz może przybrać najmniej oczekiwany bieg.
Wiślaczki doprowadziły do wyrównania 57:57. Taki też wynik brzmiał po syrenie kończącej podstawowe 40 minut rywalizacji. Konieczna była dogrywka. Ta, rozpoczęła się od udanej próby za trzy w wykonaniu Dolenc. Ale nie poszło za łatwo. Zaraz potem na czele znalazła się Biała Gwiazda. Dopiero w ostatnich sekundach do remisu doprowadziła wejściem pod kosz Natkaniec. 65:65 i wszystkich czekała druga dogrywka.
Tutaj, mimo ewidentnie coraz większego zmęczenia, AZS Politechnika zrobiła swoje. Doświadczenie wzięło górę, a najwięcej można zawdzięczać Agnieszce Krzywoń, która w newralgicznych fragmentach brała na siebie ciężar gry. Wspomogła ją Natkaniec, nie myląc się z linii rzutów osobistych oraz przy kolejnym wejściu w pole trzech sekund.
Podopieczne trenera Wojciecha Downar-Zapolskiego, który w przeszłości prowadził właśnie Wisłę CanPack w europejskich pucharach, a także doprowadził ją do mistrzostwa Polski, ponownie stoczyły 50-minutową batalię, jak w poprzedniej kolejce z Widzewem Łódź. Ponownie okazały się zwycięskie.
Wisła CanPack Kraków – AZS Politechnika Korona Kraków 71:76 (18:8, 8:21, 16:15, 15:13, d1. 8:8, d2. 6:11)
AZS Politechnika: Krzywoń 33 (19 zb., 5 as.), Natkaniec 15 (8 zb., 5 as., 4 prz.), Kopiec 10 (9 zb.), Dolenc 8, Filipowska 6, Zuchora 4.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.