Good Lood AZS PK Kraków zwycięzcą Międzynarodowego Turnieju AZS

Krakowski zespół w niedzielnym starciu pokazał prawdziwą klasę. Mimo, że dzień wcześniej trudy napiętego terminarza odczuwał dobitnie, zdołał się zmobilizować i wysoko pokonał ligowego konkurenta, Olimpię Wodzisław Śląski. Istotne, że znów siły ofensywne rozłożono wśród różne zawodniczki, co szczególnie minimalizowało szansę zastopowania ataku, a obrona funkcjonowała bez zarzutu.

Różnicę na korzyść gospodyń zauważano gołym okiem w pierwszych minutach. Pressing stosowany wręcz daleko od swojej połowy i liczne przechwyty ułatwiały kolekcjonowanie punktów w niewielkich odstępach czasu. Zdarzało się, że rywalki miały poważny problem z opuszczeniem własnej połowy. Jeżeli dokonały tej sztuki, to zdecydowanie za rzadko umieszczały piłkę w obręczy, by myśleć przynajmniej o remisie.

Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w małopolskiej drużynie. Z dystansu pewnie trafiała Kamila Ciężadło. W bliższych od kosza odległościach sprawdzały się Agnieszka Krzywoń i Anna Krawiec, wykorzystując zarazem atletykę, bądź warunki wzrostowe. Wypada podkreślić, że za ich sprawą po zaledwie 4 minutach zmagań wynik brzmiał 19:6, natomiast kwartę otwarcia miejscowe wygrały 31:14.

Kolejnym czynnikiem godnym pochwały była umiejętność utrzymania tempa. Przy niekwestionowanym prowadzeniu często wkrada się rozprężenie, ale Good Lood AZS PK potrafi narzucić sobie odpowiedni poziom. W drugiej partii, część odpowiedzialności za ofensywę wzięła na siebie Kinga Banach, dynamicznie wchodząc w okolice tablicy. Jej wbiegnięcia między obrończynie wnosiły mnóstwo zamieszania i jeśli sama nie kończyła akcji, umożliwiała spełnienie owego zadania jednej z koleżanek.

W ten sposób, ogólna dysproporcja rosła w kierunku satysfakcjonującym dla krakowianek. Po rzucie pochodzącej z Wielichowa zawodniczki rezultat na tablicy świetlnej wskazywał 40:16. Ciężko wyobrazić sobie lepsze położenie, zważywszy, że nie nastała nawet długa przerwa.

Jednak również ona nie wybiła z rytmu rozpędzonego zespołu z grodu Kraka. Defensywa czujna niekiedy bardziej aniżeli strażnicy na granicy Korei Północnej oraz Południowej ciągle zmuszała przeciwnika do błędu, dając początek zagraniom zazwyczaj wieńczonym udanym rzutem. W perspektywie całej potyczki należy uwypuklić wysiłki Katarzyny Homoncik. Doświadczona obwodowa może parokrotnie sprawia wrażenie niewidocznej, lecz doskonale wiedziała gdzie znaleźć dla siebie pozycje strzeleckie. Notabene, okazała się najskuteczniejszym graczem klubu spod Wawelu.

Niedaleko za nią uplasowała się Katsiaryna Pratasevich. Urodzona na Białorusi podkoszowa nie ma kłopotów z pełnieniem roli snajpera, a tego dnia dodatkowo zaimponowała dwoma „trójkami”. Kawał pracy dla kolektywu wykonała także Agata Rafałowicz. Rozgrywająca, mająca za sobą m in. przygodę z ekstraklasą rozdała aż 12 asyst. Notabene, drugi playmaker, Kamila Ciężadło uzbierała ich 7, zatem pozycja numer jeden w stu procentach zdała egzamin.

Niemniej, zawężanie wszelkich plusów do tych osób stanowiłoby niedopatrzenie. Karolina Wilk czy Aleksandra Owca wchodziły z ławki i błyskawicznie dawały o sobie znać, odnajdując się w kontrach lub ułożonych zagrywkach. Podobnie, przysłowiowe „trzy grosze” od siebie dołożyła Natalia Popiół, słynąca z bezkompromisowości i swobody prezentowanej w meczach. Próbkę umiejętności dała wysoka Monika Malinowska, która jeszcze jako 16 latka pukała do drzwi europejskiego potentata, Wisły Can Pack Kraków. Na domiar szczęścia, wspominana Krzywoń w trakcie 10 minutowego pobytu na boisku uzyskała… 10 punktów, nie marnując ani jednej spośród pięciu prób z gry.

Doskonałe podsumowanie wydarzeń tworzy decydująca „ćwiartka”. Koszykarki z Krakowa rozstrzygnęły ją w stosunku 13:2, a przecież śmiało mogły odczuwać zmęczenie. Tyle, że takiego słowa zdają się nie posiadać w słowniku.

U wodzisławianek, swoją postawą na docenienie zasłużyła bez wątpienia Elżbieta Giedrojć. Skrzydłowa nie zamierzała rezygnować z walki, choć wspólnie z partnerkami raczej stała daleko od pożądanego celu. W pojedynkę zdobyła 19 „oczek”, czyli równo połowę dorobku Olimpii. I tu nasuwa się ot, błaha, aczkolwiek nadal aktualna sentencja, że nie warto się poddawać.

Dzięki osiągniętemu sukcesowi, w wymiarze 91:38, Good Lood AZS PK Kraków został zwycięzcą Międzynarodowego Turnieju AZS. Teraz będzie przygotowywał się do inauguracji ligowego sezonu, rozpoczynającego się w przyszły weekend, gdy nasza ekipa stawi czoła na wyjeździe groźnemu KS JAS FBG Zagłębie Sosnowiec.

Nagrody dla uczestników wręczyła Dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji Politechniki Krakowskiej, Pani Barbara Grabacka – Pietruszka.

Końcowa klasyfikacja Międzynarodowego Turnieju AZS:
1. Good Lood AZS PK Kraków
2. AZS Uniwersytet Gdański
3. AZS Uniwersytet Warszawski
4. Olimpia Wodzisław Śląski
5. Contimax MOSiR Bochnia

Good Lood AZS PK Kraków – Olimpia Wodzisław Śląski 91:38 (31:14, 20:7, 27:15, 13:2)

Good Lood: Homoncik 14, Pratasevich 11, Krzywoń 10, Owca 10, Banach 9, Wilk 9, Ciężadło 8, Krawiec 6, Malinowska 6, Popiół 5, Rafałowicz 3.

Olimpia: Giedrojć 19, Jastrzębska 9, Rusińska 5, Pawlik 2, Jabłońska 2, Cichy 1.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.