Horror dla krakowskich koszykarek

Good Lood AZS P K Kraków lubi dostarczać wielu emocji. Nie inaczej było w poniedziałek wieczór. W starciu z AZS AJP II Gorzów Wielkopolski jeszcze 2 minuty przed końcem to rywalki były bliżej zwycięstwa! Jednak klasa zawodniczek, nieprawdopodobnie ważny rzut za trzy Katsiaryny Pratasevich pozwoliły odnieść sukces.

Przeciwniczki postawiły niezwykle twarde warunki. Napędzane ambicją, chęcią zaprezentowania korzystnego oblicza przed własną publicznością nie ustępowały w żadnym względnie, choć pod względem doświadczenia na profesjonalnym poziomie trudno byłoby im w teorii nawiązać rywalizację.

Olga Trzeciak i świetnie rzucająca za trzy Paula Duchnowska sprawiały mnóstwo problemów naszej defensywie. Poza tym, gorzowianki szybko podejmowały wszelkie decyzje, na czym zyskiwały. Zresztą pierwszą kwartę wygrały 18:13. Przyjezdnym brakowało przede wszystkim choć przyzwoitej skuteczności przy próbach z dystansu. Te, na wczesnym etapie spotkania, kończyły się bezwzględnym niepowodzeniem.

Dla biegu wydarzeń istotne znaczenie miało wprowadzenie pod koniec części numer jeden Natalii Popiół. Młoda podkoszowa swoją aktywnością wniosła dużo ożywienia, a konkurentki nie bardzo wiedziały jak ją powstrzymać. Ona, wspólnie z rozgrywającą dobre zawody Kingą Banach, zapewniły na chwilę prowadzenie gościom 24:22.

Jednak gorzowski AZS nie zwalniał tempa. Błyskawicznie, trafieniem zza łuku, odpowiedziała Duchnowska, będąca wręcz poza zasięgiem kogokolwiek. Prawdą jest, że przykład z niej wzięły koleżanki. Karolina Matkowska czy Jagoda Szczęsna również imponowały pod względem strzeleckim. Gdyby nie Karolina Wilk, a także solidnie pracująca pod tablicami Katsiaryna Pratasevich, przed przerwą miejscowe znalazłyby się przypuszczalnie w znacznie większej odległości od swojego oponenta. A tak, rezultat 38:32 dawał nadzieję, że w krótkim odstępie czasu, przy lepszej grze, małopolska drużyna nadrobi straty.

Tak rzeczywiście się stało. Mocniejsza obrona, konsekwentne budowanie akcji w ataku spowodowały, że w trzeciej partii ton nadawały podopieczne trenera Wojciecha Downar Zapolskiego. Oprócz Pratasevich, pochwały należało kierować pod adresem dynamicznej Banach, systematycznie dostarczającej cennych trafień. Wsparcie płynęło od doświadczonej Agnieszki Krzywoń, bądź Anny Krawiec. Zza linii 6, 75 m przymierzyła Agata Rafałowicz i nagle, z dość kiepskiej sytuacji, Good Lood AZS P K Kraków znalazł się w zgoła innym położeniu. Wygrywał 53:41, a do rozegrania pozostawała decydująca batalia.

Tyle, że tak „po prostu” ta potyczka się nie zakończyła. Gospodynie nie złożyły broni i wykorzystywały każde, pojawiające się braki w szeregach kolektywu spod Wawelu. Aż 12 punktów zdobytych z rzędu wprowadziły pewne zdenerwowanie, zaś u koszykarek z województwa Lubuskiego wywoływało skrajnie pozytywne odczucia.

Impas przerwała dopiero Krawiec, lecz kwestia triumfu pozostawała otwarta. Losy konfrontacji rozstrzygnęły się w ostatnich dwóch minutach. Klub z południa Polski przegrywał 56:57 i wtedy celny, trzypunktowy rzut, ku zaskoczeniu wielu, oddała Pratasevich, tego wieczoru autorka także 19 zbiórek, w tym 8 w ofensywie. . Po chwili, dwa „oczka” dołożyła właśnie Krawiec. AZS AJP II Gorzów Wielkopolski nie zdołał odpowiedzieć, dzięki czemu droga powrotna licząca 540 kilometrów przebiegnie we względnie dobrych humorach.

AZS AJP II Gorzów Wielkopolski – Good Lood AZS P K Kraków 57:61 (18:13, 20:19, 5:19, 14:10)

AZS AJP II: P. Duchnowska 15, Matkowska 14, Trzeciak 12, Szczęsna 7, Kielar 6, Potraca 3, W. Duchnowska 0.

Good Lood AZS: Pratasevich 13 (19 zb.), Banach 11, Krawiec 10, Popiół 7, Wilk 6, Krzywoń 5, Ciężadło 4, Rafałowicz 3, Homoncik 2, Owca 0.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.