Małgorzata Zuchora: Ten medal jest moim najważniejszym

Wszechstronna zawodniczka do zespołu AZS Politechniki dołączyła przed sezonem. Wcześniej zdobyła m in. tytuł mistrza Polski ze Ślęzą Wrocław. W Krakowie część rozgrywek spędziła na ławce z powodu kontuzji, ale w kluczowej części sezonu to właśnie ona walnie przyczyniła się do wywalczenia trzeciego miejsca w 1 Lidze.
Małgorzata Zuchora koszykarski świat zna już dość dobrze. Ze wspominaną Ślęzą weszła na szczyt, jako niespełna 23 letnia zawodniczka. W karierze broniła też barw CCC Polkowice, Zagłębia Sosnowiec czy Grot TomiQ Pabianice.
Wybór, jaki padł na krakowską AZS Politechnikę okazał się słuszny. Średnio zdobywała 13.3 punktów na mecz. Najwięcej w seniorskiej karierze. – Ten sezon oceniam bardzo dobrze! Przed startem rozgrywek nikt nie określił nam jakie miejsce mamy zająć i myślę, że to mógł być klucz do sukcesu, ponieważ nie wytwarzano niepotrzebnego ciśnienia. Każda wygrana pokazywała, jaką mamy wartość i napędzała do dalszej pracy. A wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z każdym meczem chciałyśmy osiągnąć coraz to lepszy wynik. Dla mnie jest on bardzo satysfakcjonujący, choć gdzieś z tyłu głowy mam świadomość, że przynajmniej srebro było na wyciągnięcie ręki – opowiada Małgorzata Zuchora.
W trakcie wielu miesięcy rywalizacji zwykle jest tak, że są momenty, które mają istotny wpływ na dalszy bieg zdarzeń. Według obwodowej takie były dwa. – Dla mnie dość ważny był obóz przygotowawczy przed sezonem. Nie znałyśmy się wcześniej i towarzyszyła mała niepewność czy atmosfera w drużynie będzie dobra. Jednak wątpliwości zostały szybko rozwiane. Już pierwszego dnia złapałyśmy super kontakt. Zresztą do dziś wspominamy to zgrupowanie. Drugim był pierwszy mecz z AZS-em Uniwersytet Gdański w fazie play-off. On nam pokazał jaką mamy siłę i że potrafimy grać naprawdę dobry basket. Ta wygrana napędziła nas jeszcze bardziej i z pewnością dodała wiary w siebie – wspomina.
Zanim do tego doszło, krakowianki dzielnie walczyły w rundzie zasadniczej. Ostatecznie okazały się najlepsze, a wyróżnienia indywidualne powędrowały do trenera Wojciecha Downar-Zapolskiego, uznanego najlepszym szkoleniowcem i Natalii Popiół, która znalazła się w najlepszej „piątce” graczy. Zuchora ze względu na kontuzję długo pauzowała, lecz gdy wróciła to z przytupem. – Niestety uraz wykluczył mnie na prawie 2 miesiące. Był to ciężki okres, ale dziewczyny pokazały, że potrafią sobie radzić. W tym okresie nie przegrały żadnego meczu i to mnie bardzo cieszyło. Dodatkowo mobilizować się nie musiałam. Mój dzień meczowy wygląda tak samo, począwszy od śniadania, po wyjście z szatni, ale jak on wygląda zostawię już dla siebie – mówi.
Mierząca 176 cm koszykarka jasno daje do zrozumienia, co stanowiło fundament pod sukcesy. – Byłyśmy drużyną. Na boisku i poza nim. Rzadko zdarza się, by zespół był tak blisko ze sobą. Nam się to udało i myślę, że to się przyczyniło do tego, że medal jest nasz!
W swojej karierze Małgorzata Zuchora miała już okazję posmakować chwil chwały. Wymieniane mistrzostwo Polski z wrocławską Ślęzą to na pewno wielkie przeżycie, lecz sama zawodniczka podkreśla satysfakcję z tego, co osiągnęła w Krakowie. – Każdy medal smakuje inaczej. Złoto zdobyte ze Ślęzą było historyczne. Tak się składa, że Ślęza zdobyła tylko dwa mistrzostwa, a oba medale są u mnie w domu (Mama 1987 rok i ja 2017 rok). Jednak mój wkład w ten medal nie był tak duży, więc i radość była mniejsza. Medal sprzed kilku dni jest moim dotychczas najważniejszym. Bardzo się z niego cieszę i myślę, że będę długo wspominać ten sezon – podsumowuje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.