Porażka w dramatycznych okolicznościach

Starcie z MUKS Chrobry Basket Głuchołazy nie było pięknym koszykarsko widowiskiem. Przeważała fizyczna walka i starania o to, by wśród wielu pomyłek umieć wykorzystać własne atuty, a następnie utrzymać się przy przewadze. Wydawało się, że tuż przed końcem szczęście przyświeca Good Lood AZS PK, który wygrywał 52:45. Jednak seria błędów oraz umiejętność postawienia kropki nad i zapewniły satysfakcjonujący rezultat gościom.

Na początku spotkania gospodynie posiadały optyczną przewagę. Częściej znajdowały dla siebie pozycje strzeleckie, ale słaba skuteczność uniemożliwiała uzyskanie jakiejkolwiek zaliczki punktowej. Wykorzystały to rywalki, które przeczekały „nawałnicę” i wkrótce zaskoczyły udanymi zagraniami. Mowa tu choćby o trafieniu za trzy aktywnej Kingi Piędel. Stąd, MUKS Chrobry Basket Głuchołazy prowadził po 7 minutach 7:4.

Niski wynik doskonale obrazował wydarzenia. Prawdą jest, że krakowianki generalnie umiały zatrzymywać przeciwnika, lecz brakowało kogoś kto wcieli się w rolę egzekutora.

Takim została wprowadzona z ławki Karolina Wilk. Błyskawicznie przymierzyła zza linii 6, 75 m i to dwukrotnie, dając namiastkę tego, jakim potencjałem dysponuje zarówno ona sama i drużyna. Dzięki temu, pierwsza kwarta padła jej łupem, o czym zaświadczały liczby 10:8, niemniej chyba same zawodniczki oczekiwały, że wreszcie w ich poczynaniach zagości konsekwencja.

Tyle, że obraz potyczki się nie zmieniał. Obserwowano sporo walki fizycznej, prób zaskoczenia, przy czym efekt przychodził sporadycznie. To stwierdzenie dotyczyło obu zespołów. Wśród przyjezdnych dały o sobie znać mierząca 190 cm Grażyna Witkoś i Agnieszka Misiek, nie stroniąca od dynamicznych wejść pod kosz. Nasza defensywa musiała zatem mocno się pilnować, bo przeciwniczki skrywały parę niekwestionowanych atutów.

Szczęśliwie, Good Lood AZS PK Kraków, korzystając ze swojego doświadczenia nie pozwolił konkurentowi rozwinąć skrzydeł. Dobrą zmianę dała Aleksandra Owca, dokładając dwa „oczka” w trudnym momencie. Z pomocą pospieszyła jej Agnieszka Krzywoń, nie myląc się mimo dość pokaźnej odległości od obręczy. W tego typu konfrontacjach docenia się nawet takie pozytywne symptomy, ponieważ mogą mieć niebagatelne znaczenie w odniesieniu do przebiegu scenariusza gry.

Nie da się ukryć, że po wspomnianym fragmencie głuchołazianki popełniły szereg błędów i nie zdołały odskoczyć, o czym z pewnością marzyły. Długą przerwę spędziły przy rezultacie 25:24, jednak w każdym momencie istniała nadzieja na przechylenie szali zwycięstwa. Tuż przed zejściem do szatni piłkę w koszu z dystansu umieściły jeszcze Agata Rafałowicz i Marta Dobrowolska, aczkolwiek szkoleniowcy bez wątpienia mieli do podopiecznych gro uwag.

W trzeciej partii gra się ożywiła. Ekipa ze stolicy Małopolski ewidentnie wiedziała, że jest w stanie wznieść się na wyższy poziom i nie wahała się skorzystać ze sportowej agresji. Wyczyn z poprzedniej odsłony powtórzyła Rafałowicz, doprowadzając zarazem do wyrównania 29:29. Równocześnie, rozpędzała się Kamila Ciężadło, zawsze groźna dla oponentów ze względu na wszechstronność.  Goście odpowiadali m in. poprzez rzut zza łuku Iwony Winnickiej, tyle że z biegiem minut zaczynali wyraźniej odstawać.

Nie wytrzymywali tempa, które dla miejscowych zdawało się być… normalne. Właśnie przy takiej  koszykówce Good Lood AZS PK czuje się najlepiej, a efektywność wszelkich działań wzrasta. Warto zaznaczyć, że jeżeli nie zdołano za pierwszym razem wykończyć zagrywki, ponawiano akcje za sprawą cennych zbiórek w ataku.

Ambitna postawa zdawała się zwiększać szanse na triumf kolektywu spod Wawelu. Zwłaszcza, że zanotował on niezłą serię po rozpoczęciu decydującej batalii. Stało się tak poprzez właściwe manewry niekiedy nieuchwytnej dla zawodniczek z Opolszczyzny Natalii Popiół. Młodzieńczej energii i zapału potrzebowano. Notabene podobnie jak sportowego obycia. Pod tym drugim względem wykazała się Krzywoń. Po zagraniu atletycznej skrzydłowej, niespełna 4 minuty przed końcową syreną ogólny rozrachunek brzmiał 52:45. W obliczu wszystkich dotychczasowych wydarzeń stanowiło to niebagatelny kapitał.

Jak się okazało, nie tak potężny, by go nie roztrwonić. Nagle, nieźle funkcjonująca przez chwilę maszyna zatrzymała się. Cztery pomyłki pod rząd w postaci strat, bądź niecelnych prób spowodowały, że MUKS Chrobry Basket Głuchołazy otrzymał prezent. Przyjął go z otwartymi rękoma. Zbliżał się do gospodarzy, a 3 sekundy przed zakładanym finiszem Marlena Deko oddała jedyny pomyślny rzut tego popołudnia. Na wagę zwycięstwa.

Good Lood AZS PK Kraków – MUKS Chrobry Basket Głuchołazy 52:53 (10:8, 14:17, 14:13, 14:15)

Good Lood: Wilk 9, Popiół 9, Krzywoń 9, Rafałowicz 8, Ciężadło 7, Krawiec 6, Owca 2, Pratasevich 2, Homoncik 0, Banach 0.

MUKS Chrobry: Dobrowolska 12, Witkoś 12, Winnicka 11, Piędel 10, Misiek 4, Kulak 2, Deko 2, Kucharska 0, Majka 0, Czarnecka 0, Canert 0.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.