Zwycięstwo po prawdziwej bitwie. Świetny występ Agaty Rafałowicz

Koszykarki Good Lood AZS PK Kraków zagwarantowały licznie przybyłym fanom prawdziwy horror. Obraz spotkania zmieniał się kilkakrotnie. Gospodynie goniły wynik, ale w drugiej połowie najpierw umiały odrobić ponad 10 punktów straty, a w końcówce, wydobyły z siebie niesamowitą dojrzałość, odstawiając na bok niepotrzebne emocje. Właśnie tym przesądziły o wygranej nad bardzo wymagającym zespołem z Poznania. Ukłony należą się Agacie Rafałowicz, będącej prawdziwym motorem napędowym drużyny, Agnieszce Krzywoń, która mimo niedawnych problemów zdrowotnych wykrzesała z siebie więcej sił niż ktokolwiek się spodziewał i Natalii Popiół, 18-latce, na samym finiszu nie popełniającej błędów. To ona zebrała kilka nieprawdopodobnie ważnych piłek w obronie.

Pojedynek z poznaniankami stał na wysokim poziomie. Obie drużyny narzuciły wysokie tempo, przystające czołówce pierwszej ligi, dzięki czemu obserwowano mnóstwo walki, a akcje błyskawicznie przenosiły się spod jednego kosza na drugi. Gospodynie wiedziały,  ze nie mogą przespać choćby fragmentu, dlatego ochoczo oddawały rzuty, nie zastanawiając się zbytecznie. W głównej roli występowała Agata Rafałowicz. Prawdą jest, że nie zawsze jej zagrania przynosiły powodzenie, jednak w większości przypadków pozwalały utrzymać równorzędną walkę z konkurentem.

Problemem pozostawały liczne kontry. MUKS właśnie w ten sposób zdołał osiągnąć kilka punktów przewagi, co zresztą uwypuklił szkoleniowiec podczas przerwy na żądanie. Gdy szarże udało się powstrzymać, wydarzenia przybrały znacznie korzystniejszy bieg. Wejścia pod kosz Rafałowicz, która jeszcze w pierwszej kwarcie uzbierała 9 punktów, a także wprowadzonej na boisko Kingi Banach zagwarantowały prowadzenie 17:16, dając jednocześnie wiarę we własne umiejętności.

Obie koszykarki wykazały się również na starcie następnej partii, ale goście też dobrze wykorzystywali własne atuty. Co ciekawe, wśród egzekutorów pojawiały się nie tylko postaci z pierwszego planu. Natomiast wybierając spośród liderek, we znaki dawała się Patrycja Klatt, jedna z najlepiej rzucających w całych rozgrywkach. Dzięki niej, klub z Wielkopolski wygrywał w pewnym momencie 29:24 i znów wyczekiwano zrywu krakowianek.

 

Twarda, nieustępliwa defensywa, jaką zaczęły forsować sprawiała rywalkom coraz więcej błędów. Równocześnie, wsparcie od Katarzyny Homoncik, stale wykonywana ciężka praca przez Agnieszkę Krzywoń powoli przysparzały profitów. W nadrabianiu zaległości nie pomagały odgwizdywane przewinienia, lecz nie poddawano się łatwo. Wystarczyły dwa zbiegnięcia w tempo wspominanej Homoncik i twardo bijącej się o każdą piłkę Natalii Popiół, by przyjezdne jedynie bezradnie odprowadzały wzrokiem rozpędzonych graczy ze stolicy Małopolski. Czasem samo ustawienie wystarczało, żeby zapoczątkować groźne zagranie.

Niestety to nie był koniec przeszkód napotkanych tego dnia. Świetnie otwarcie trzeciej części zaliczyła wysoka Magdalena Ratajczak. Uzupełniła ją obecna wszędzie Klatt i rezultat brzmiał 37:48. Nie stawiało to miejscowych w najlepszym położeniu. Szczęśliwie, wkrótce za trzy dwukrotnie przymierzyła Karolina Wilk, pokazując, że nie wszystko zostało stracone. Po chwili, ciężar odpowiedzialności za ofensywę przejęły Kamila Ciężadło i Homoncik, a kolektyw spod Wawelu znalazł się znacznie bliżej przeciwnika. Gdy dwa osobiste dokładnie wykonała Popiół, dystans wynosił raptem „oczko”! Prawdziwy pościg, który swoje podwaliny miał w skutecznej obronie, dawał powody do optymizmu.

Nastrój udzielił się chyba wszystkim obecnym w hali CSiR Politechniki. Zawodniczki wzniosły się co najmniej dwa poziomy wyżej, jeśli chodzi o waleczność i sportową mądrość. Nagle na ich twarzach nie obserwowano szeregu niepotrzebnych emocji, a raczej chłodny wzrok, któremu towarzyszyły właściwie podejmowane decyzje. Kiedy spod samej obręczy trafiła Popiół, Good Lood AZS PK Kraków wygrywał 60:56.

MUKS bazował na sprycie Karoliny Olszewskiej. Oddać należy, że znakomicie zauważała okazje do mijania obrończyń, po czym zazwyczaj wpisywała się do meczowego protokołu. Obwodowa niemal w pojedynkę sprawiła, że byliśmy świadkami nieprawdopodobnie nerwowej końcówki, zaś wynik oscylował wokół remisu. I tu rozegrały się sceny zaświadczające o klasie krakowskiej ekipy. Przede wszystkim potrafiła powstrzymać decydujące akcje poznanianek. W tego typu okolicznościach ważny jest choćby ruch ręką czy wykonanie jednego kroku więcej. Dokładnie tak się działo. Następnym elementem kluczowym dla losów batalii były zbiórki. Natalia Popiół i Agnieszka Krzywoń pod tym względem spisały się na medal. A jeśli już przyznawać odznaczenia to tylko złote. Zagrywki przesądzające o sukcesie wykończyły Wilk i znakomicie dysponowana tego dnia, pretendująca do roli bohatera Agata Rafałowicz.

Good Lood AZS PK Kraków – MUKS Poznań 78:70 (19:18, 18:23, 16:13, 25:16)

Good Lood AZS: Rafałowicz 18, Wilk 12, Homoncik 12, Popiół 10, Banach 8, Pratasevich 6, Krzywoń 5, Ciężadło 5, Krawiec 2.

MUKS: Klatt 24, Olszewska 10, Ratajczak 10, Wdowiuk 8, Błaszczak 5, Kowalewska 4, Pilichowska 4, Woźniak 3, Papiernik 2, Jóźwiak 2.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.