Alicja Grabska: Nie należymy do ludzi, którzy łatwo się poddają

AZS Politechnika Kraków wywalczyła na Europejskich Igrzyskach Akademickich 7. miejsce, co biorąc pod uwagę przebieg turniejowej rywalizacji, piękne zwycięstwa i pamiętną, zaciętą potyczkę wraz z dogrywką w ćwierćfinale, należy uznać za satysfakcjonujący wynik.

Krakowianki przed startem zmagań nie kryły swoich ambicji, ale też same przyznawały, że stoją przed pewną niewiadomą. Poziom sportowy rywalek, atmosfera towarzysząca spotkaniom to istotne czynniki wypływające na wynik, wobec czego zastanawiało jak na tym tle spiszą się nasze zawodniczki. Jednak dwa efektowne zwycięstwa, gwarantujące awans do ćwierćfinału sprawiły, że humory były znakomite. – Cały turniej oceniam bardzo pozytywnie! My zawsze mierzymy w najwyższe cele więc 7. miejsce nie jest dla nas w stu procentach satysfakcjonujące, aczkolwiek jest to nasz pierwszy turniej takiej rangi. Mam nadzieję że nie ostatni. Jestem pewna że każda z nas dał z siebie wszystko. Było to dla nas niesamowite przeżycie i cudowna, wspólna przygoda – ocenia obiektywnie zawodniczka małopolskiej ekipy, Alicja Grabska.

Takie, racjonalne podejście należy chwalić, niemniej okoliczności w jakich udało się zagwarantować 7. lokatę w imprezie budzą bez dwóch zdań uznanie. Zaczęło się od słynnego ćwierćfinału z Francją, późniejszego wicemistrza Europy. Drużyna z Krakowa wspięła się na wyżyny umiejętności. W pewnym momencie prowadziła nawet różnicą 14 punktów. Następnie, pościg przeciwniczek był niezwykle intensywny, a mimo to AZS Politechnika odparła nacisk i doprowadzono do dogrywki. Dopiero wtedy Trójkolorowe osiągnęły minimalną zaliczkę, po czym wybrzmiała syrena.

Ten rezultat sprawił, że w następnym boju przyszło jej stawić czoła Rumunii. Zmęczenie dało o sobie na tyle znać, że konkurent pozostał poza zasięgiem. Zachodziły obawy jak krakowskie koszykarki spiszą się w starciu właśnie o 7. miejsce, gdzie czekała Turcja, pogromca z ostatniej potyczki fazy grupowej. I wówczas, pomimo ubywających sił, faktu rozegrania 5 meczów w odstępie 6 dni ponownie dały o sobie znać charakter oraz wola walki. W zaciętej konfrontacji zespół spod Wawelu wygrał 76:66. – Naszą grę oceniam bardzo pozytywnie, a w szczególności wspomniane charakter i wolę walki, ponieważ mimo tego, że warunki fizyczne nie są naszą mocną stroną to pokazałyśmy, że żadne wyzwanie nie jest nam straszne i z każdym jesteśmy w stanie powalczyć jak równy z równym. Myślę, że właśnie to może się najbardziej podobać kibicom. Każda z nas zdaje sobie sprawę, że wciąż pojawia się dużo błędów, ale z meczu na mecz robimy wszystko, by je wyeliminować. Nie zawsze się uda wszystko co sobie zaplanujemy, lecz ten kto już jest z Politechniką dłuższy czas wie, że my nie należymy do ludzi, którzy się poddają – dodaje.

Alicja Grabska tego lata ma mnóstwo pracy. Sezon ligowy co prawda skończył się jakiś czas temu, lecz niedawno uczestniczyła w Mistrzostwach Europy kobiet do lat 20 z reprezentacją Polski, gdzie biało-czerwone zapewniły sobie utrzymanie w dywizji A. Obwodowa AZS Politechniki z każdym występem zyskiwała większe zaufanie selekcjonera, zdobywając cenne doświadczenie. – Przerwa była faktycznie dość krótka, ale uważam, że zmęczenie jest tylko w głowie. Trzeba zacisnąć zęby i myśleć o tym żeby dać jak najwięcej na boisku. Trener bardzo dobrze nas rotuje i dzięki temu ilość meczów „w nogach” nie jest tak odczuwalna. Co więcej, razem z dziewczynami podchodziłyśmy do całego turnieju bardzo poważnie, dlatego każdego dnia robiłyśmy odnowę w postaci kąpieli z lodem i rolowania, które w dużej mierze pomagają – opisuje.

Nie da się ukryć, że udział w Europejskich Igrzyskach Akademickich był wyzwaniem, jak i dość interesującą formą podtrzymania dyspozycji przed nowym sezonem. Żaden z przedstawicieli 1. ligi kobiet nie dostąpił podobnego zaszczytu. – a pewno przetarcia z takimi zespołami dadzą nam wiele korzyści w nadchodzącym sezonie – uważa.

Teraz kolektyw czeka trochę zasłużonego odpoczynku, a sam pobyt w Portugalii zostanie zapamiętany bardzo pozytywnie.

Foto: Fiba.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.