Jeden mecz to za mało. Good Lood AZS PK gra dalej

Po pokonaniu AZS-u Uniwersytet Gdański 54:35 nastały dość nieoczekiwane okoliczności. Poszukujący swojego przeciwnika AZS Uniwersytet Warszawski postanowił zagrać właśnie z krakowskim zespołem. A jako, że ten dopiero zakończył występ, to sztab szkoleniowy pozwolił wystąpić głównie zawodniczkom rezerwowym.

Złożona naprędce ekipa, uzupełniona o koszykarki, którym należą się największe brawa, czyli Karolinę Wilk, Kingę Banach, Natalię Popiół czy Monikę Malinowską stawiła dzielny opór, w tym wypadku faworyzowanemu przeciwnikowi.

Wyżej wymieniona czwórka nie uświadczyła żadnego odpoczynku pomiędzy spotkaniami. Sytuacja mało komfortowa, ale kto powiedział, że nasz kolektyw jej nie sprosta?

Dziewczyny wybiegły na boisko, w dość eksperymentalnym ustawieniu, ale to właśnie Wilk oraz Banach nadawały ton wydarzeniom. Okazję do zaprezentowania się miały z kolei zawodniczki będące częścią szerszego projektu Good Lood AZS PK, a mianowicie zawierającego w sobie również drużynę przewidzianą do rywalizacji w 2. lidze.

Dla Julii Hatalskiej, Weroniki Mazur i Malwiny Fiedziuk każda okazja do spróbowania swoich sił na tle wymagającego konkurenta stanowi szansę podniesienia swoich umiejętności. Dodatkowo, warto uwypuklić element zgrania, który trzeba koniecznie szlifować. Im więcej minut spędzonych wspólnie przy piłce, tym większa szansa powodzenia tej misji.

Przez trzy kwarty stołeczny klub posiadał przewagę, aczkolwiek wcale nie uciekł daleko. Chwilami udawało się mu realnie zagrozić. Dopiero końcówka, pojawiające się zmęczenie 80 minutowymi w przypadku niektórych graczy zmaganiami przyniosły bardziej pokaźną dysproporcję. Niemniej, za podjęcie rękawic  – wielkie gratulacje.

AZS Politechnika Szkoła Gortata Kraków – AZS Uniwersytet Warszawski 39:57 (16:18, 8:15, 7:6, 8:18)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.