Wygrana nad ligowym potentatem. Kolejny mecz dla Good Lood AZS PK Kraków

Mecz z KS JAS FBG Zagłębiem Sosnowiec przybrał kompletnie niespodziewane oblicze. Na korzyść. Absolutnie nie przypominał sparingu. Raczej ligową potyczkę i to w lepszym wydaniu. Oba zespoły, podeszły do niej bardzo ambitnie, wnikliwie analizując wzajemne posunięcia.

Można było sądzić, że rywale posiadający w składzie m in. mierzącą 195 cm reprezentantkę Polski, Weronikę Telengę, będą szukać swoich szans pod koszem, tymczasem dokładnie to uczyniły krakowianki w oparciu o Natalię Popiół. Młoda koszykarka rodem z Nowego Sącza zaprezentowała się na tle przecież bardziej dojrzałych konkurentek niczym profesor. Manewry pod tablicami, mądrość, inteligencja. Te słowa i tak nie wyczerpują gammy określeń, jakimi należałoby się w tej sytuacji posłużyć.

To zapoczątkowało marsz Good Lood AZS PK na szczyt. Inicjatywa znajdowała się po jego stronie. Młodszą koleżankę wspierały Agnieszka Krzywoń i Agata Rafałowicz, dynamicznie zbiegając z obwodu i zarazem czyniąc koszykówkę prezentowaną przez naszą ekipę bardziej wszechstronną. Generalnie pochwalić wypada każdą zawodniczkę przebywającą na parkiecie. Umiejętna współpraca i celne podania ułatwiały dochodzenie do sytuacji strzeleckich.

Do tego całkiem przyzwoicie funkcjonowała defensywa. Już nie tracono tak łatwo punktów z najbliższych odległości. Zaledwie parę godzin przerwy między występami wystarczyło, żeby wyciągnąć wnioski. Po tym też poznaje się klasę kolektywu.

Nie zabrakło oczywiście szybkich przejść do przedniej formacji. Znana z dobrej motoryki Kinga Banach okazywała się mocno przydatna, bowiem docierała do kierowanych daleko naprzód podań i później powiększała ogólny dorobek.

Po pierwszej kwarcie małopolski zespół prowadził 21:16, a drugą zainaugurował od „trójek” Karoliny Wilk, Kamili Ciężadło oraz Katarzyny Homoncik. Trudno o lepszy obraz wydarzeń. Cała drużyna poczuła wiatr w żagle. Owszem, popełniała błędy, zdarzało się zostawić zbyt wiele przestrzeni w ważnej strefie wokół obręczy, niemniej ofensywne wyczyny kompensowały te niedociągnięcia.

Dystans dzielący oba kluby sięgał kilkunastu „oczek”. Przeciwnik, typowany do roli jednego z faworytów pierwszoligowych rozgrywek nie potrafił realnie zagrozić i zahamować lokomotywy spod Wawelu. Kwintesencję realizowanego scenariusza stanowiła akcja, w której Katsiaryna Pratasevich zanotowała zbiórkę w ataku dosłownie wyrywając piłkę z rąk rywalce. Następnie, dołożyła kolejne dwa punkty.

Determinację i wolę walki Good Lood AZS PK powinien prezentować wszystkim osobom wokół. Niezależnie od profesji, zainteresowań czy wieku. Gdyby każdy odznaczał się takim poziomem tych cech, świat obrałby zupełnie nowy kierunek rozwoju.

Póki co, ta emanacja tyczy się najbliższego otoczenia naszej załogi. Wynik 42:32, jaki brzmiał przed przerwą zapowiadał dalsze, pozytywne emocje.

Te, zgodnie z przypuszczeniami nadeszły. Realizowanie własnej taktyki, wbrew pozorom wcale łatwo nie przychodziło. Sosnowiczanki dzielnie walczyły, a nakładające się zmęczenie wynikłe z poprzedniego, sobotniego pojedynku powoli stawało się odczuwalne. Stąd, trzecia partia przybrała dość newralgiczne znaczenie. Pozostawało pytanie, czy krakowskie zawodniczki wytrzymają?

Szczęśliwie, w połowie tego fragmentu za trzy przymierzyła Karolina Wilk dając sygnał do boju i pokazując, że warto bić się o założony cel. Wkrótce potem jej wyczyn powtórzyła Homoncik, gwarantująca tego wieczoru ogromne wsparcie przy rozegraniu piłki. Chwaląc poszczególne postaci, nie wolno zapomnieć o Katarzynie Pasek. Wyszła na boisko i sprostała wyzwaniu, mając naprzeciwko choćby wymienianą we wstępie kadrowiczkę, Weronikę Telengę. Dodatkowo, wraz z koleżankami doskonale zastawiała się, dzięki czemu w zbiórkach także przeważała Politechnika. Nie bez znaczenia są te, ofensywne. Kilkukrotnie pozwalały one ponowić zagranie.

Przed decydującą batalią, małopolski klub wygrywał 51:41. Istniało duże prawdopodobieństwo, że pójdzie za ciosem. Otrzymanej szansy nie zmarnował. Zaczęło się od udanej próby zza linii 6, 75 m Kamili Ciężadło. To dodało jeszcze sił i odwagi. W dalszej kolejności trzeba było postawić na konsekwencję. Ta sztuka udała się wyśmienicie. Nieustępliwe bronienie dostępu do własnego kosza, coraz więcej pomyłek konkurenta i zauważalna radość z gry w basket na twarzach naszych graczy zaowocowała pięknym triumfem 70:48, a kropkę nad i postawiły Aleksandra Owca, Natalia Popiół i Agata Rafałowicz.

Good Lood AZS PK Kraków – KS JAS FBG Zagłębie Sosnowiec 70:48 (21:16, 21:16, 9:9, 18:7)

Good Lood: Popiół 17, Pratasevich 9, Homoncik 9, Owca 7, Ciężadło 6, Wilk 6, Rafałowicz 6, Krzywoń 4, Banach 4, Pasek 2.

KS JAS FBG: Dziwińska 8, Wojtala 7, Zuchora 7, Stasiuk 6, Kaczor 6, Jasiulewicz 6, Kocemba 2.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.